Rafael z batutą

22 Mar

 

Gdyby nie został muzykiem, byłby architektem. Uwielbia Pendereckiego, ale wychował się na Czajkowskim – z pokoju brata dobiegały dźwięki Uwertury „Rok 1812”. Robert Kamyk (TVP Kultura) rozmawia z Rafaelem Payare.

Urodził się w 1980 r. nad Morzem Karaibskim, jest fanem FC Barcelony i koszykówki, która – podobnie jak kształcenie muzyczne – ma świetną tradycję w Wenezueli. Do niedawna był pierwszym waltornistą Simón Bolívar Youth Orchestra. Jako dyrygent asystował młodszemu od siebie Gustavowi Dudamelowi. Piął się cierpliwie po szczeblach kariery dyrygenckiej, a w maju ubiegłego roku nastąpił punkt zwrotny – wygrał Malko Competition w Kopenhadze. Decyzją przewodniczącego jury, Lorina Maazela, pierwsza nagroda, 20 tys. euro oraz zaproszenie do współpracy ze strony 24 orkiestr świata trafiły w ręce Rafaela Payare.

„Wydawał się na podium nieśmiały i skromny, ale czułem, że oddycha razem z nami, zwłaszcza z dętymi” – powiedział o Wenezuelczyku jeden z członków Narodowej Orkiestry Symfonicznej Danii, która pod jego batutą zagrała w finale pierwszą część IV Symfonii f-moll Piotra Czajkowskiego.

Payare wystąpi 22 marca na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena w Warszawie. Zadyryguje Polską Orkiestrą Sinfonia Iuventus, która wykona III Symfonię Es-dur „Eroicę” Ludwiga van Beethovena oraz Koncert skrzypcowy D-dur Piotra Czajkowskiego, w którym solistą będzie Erzhan Kulibaev.

Robert Kamyk: Wielu utalentowanych młodych dyrygentów pochodzi z Wenezueli. Z czego to wynika?

Rafael Payare: Wszyscy nosimy w sobie te fantastyczne idee, które przekazał nam José Antonio Abreu za pośrednictwem El Sistema [program edukacyjny zakładający rozwój intelektualny dzieci i młodzieży ze wszystkich klas społecznych poprzez muzykę]. Maestro Abreu nauczył nas tworzyć muzykę, a jednocześnie pokazał, jak dzięki niej można stać się pozytywnym człowiekiem.

Czy jest coś, co w szczególności zawdzięcza pan El Sistema?

Całą moją edukację muzyczną. Najpierw kształciłem się w jednym z ośrodków prowadzonych w ramach El Sistema w moim rodzinnym mieście – Puerto la Cruz nad Morzem Karaibskim. Dostałem się do orkiestry dziecięcej, Sinfónica Infantil de Venezuela, z którą dużo podróżowałem. Wreszcie jako waltornista trafiłem do Młodzieżowej Orkiestry Wenezueli, która nosi imię Simóna Bolívara. To wszystko bardzo rozwinęło mnie muzyczne, ale też ukształtowało jako człowieka. Zetknąłem się wówczas ze wspaniałymi muzykami, z którymi mogłem dzielić się swoimi doświadczeniami.

Jakie uwagi przekazał panu maestro Abreu?

Mówił: „Rób to, co robisz z przekonaniem i pasją, tak, jakby to była ostatnia rzecz, którą masz do zrobienia w życiu”. Chodzi o to, by przemagać słabość, niewiarę w siebie, lenistwo. Maestro Abreu zawsze był wspaniałym wzorem, za którym się podążało. Przez 37 lat wytrwale przekonywał rząd Wenezueli do swoich idei, do tego, że warto inwestować w El Sistema, i skutecznie wprowadzał je w życie.

Co jest przyczyną tak ogromnego sukcesu Simón Bolívar Youth Orchestra? Jest przecież wiele orkiestr młodzieżowych na świecie.

Myślę, że wynika to z bardzo bliskich relacji przyjacielskich między nami. Wielu z nas znało się dobrze już wcześniej. Zanim zaczęliśmy grać w tej orkiestrze, muzykowaliśmy w Sinfónica Infantil de Venezuela. Razem dorastaliśmy, dojrzewaliśmy jako muzycy. To właśnie ta wspólnota, którą tworzy się od dziecka przez wiele lat powoduje, że tak dobrze się rozumiemy. A to wpływa oczywiście na jakoś gry.

Grał pan w Simón Bolívar Youth Orchestra jako pierwszy waltornista. Na ile pomogło to panu w pracy dyrygenta?

Jako muzyk orkiestrowy mogłem obserwować, jak orkiestra się rozwija oraz jak pracują z nią różni dyrygenci. Mogłem zobaczyć, jak wspaniali dyrygenci osiągali to, na czym im zależało. Ta relacja, jaka wywiązywała się między dyrygentem a orkiestrą – obserwowana jednak z perspektywy muzyka – z pewnością wiele mnie nauczyła.

A kiedy nastąpił ten moment, że podjął pan decyzję: „Tak, chcę być dyrygentem”?

Wiele lat temu. Najpierw, oczywiście, chciałem być bardzo dobrym waltornistą. Założyłem na przykład kwintet dęty. Maestro Abreu stwarzał mi dużo możliwości, dzięki którym mogłem próbować sił jako dyrygent. Prawdziwy punkt zwrotny w mojej karierze nastąpił w ubiegłym roku, gdy wygrałem Konkurs Dyrygencki im. Nicolaia Malko w Kopenhadze.

Dziś mamy do czynienia z zupełnie innymi osobowościami dyrygentów niż w przeszłości. Myślę tu głównie o bardzo silnych, despotycznych mistrzach batuty, których właściwie już nie ma. Jakie cechy dyrygenta są dziś szczególnie cenione wśród muzyków orkiestrowych?

Współcześnie bardzo ważna jest relacja z muzykami, chemia między dyrygentem a zespołem. Muzycy muszą ufać dyrygentowi, nie tylko jako muzykowi, ale również człowiekowi. Dyrygent musi pozwolić muzykom grać i umieć wydobyć z nich to, co najlepsze. W przeszłości mieliśmy podział na role. Główną grał dyrygent, a orkiestra była wykonawcą jego idei. Oczywiście nie zawsze, ale często tak było. Dzisiaj jest to przede wszystkim relacja.

W pracy dyrygenta z orkiestrą jest miejsce na demokrację?

Myślę, że tak; ale przede wszystkim istotna jest kwestia zaufania. Jeśli jest zaufanie, wtedy wszystko się układa tak, jak powinno. Jeśli tego nie ma, wówczas zaczyna się walka, która do niczego dobrego nie prowadzi. Kiedy relacja między dyrygentem a muzykami jest właściwa, wtedy można się naprawdę skupić na muzyce, a to jest przecież najważniejsze.

Pracował pan ze wspaniałymi dyrygentami: Claudio Abbado, Lorin Maazel, Bernard Haitink, Gustavo Dudamel. Którego z nich ceni pan najbardziej?

Od każdego z nich wiele się uczę. To, w jaki sposób komunikują się z orkiestrą jest niezwykłe, mam na myśli energię, którą w sobie mają. Myślę, że szczególnie bliski jest mi Bernard Haitink. Uczestniczyłem w prowadzonych przez niego kursach mistrzowskich w Lucernie i wiele się wówczas nauczyłem. Jest wspaniałą osobą, potrafi fantastycznie wydobyć z orkiestry to, co w niej najlepsze, nie używając przy tym zbyt wielu słów. Claudio Abbado to także niezwykła osobowość, pełna energii. Gustavo Dudamel dokładnie wie, co i jak chce osiągnąć… Naprawdę trudno jest wskazać tylko jednego.

Jaki jest pana ulubiony repertuar?

Jak dotąd czułem się bardzo komfortowo w repertuarze, którym dyrygowałem: muzyka rosyjska, Beethoven, Mahler, Bartók. Lubię także twórczość Krzysztofa Pendereckiego. Na szczęście nigdy dotąd nie musiałem powiedzieć: „O nie, tego nie będę dyrygował, to nie dla mnie”.

Kiedy po raz pierwszy zetknął się pan z muzyką Krzysztofa Pendereckiego?

Kiedy grałem jako pierwszy waltornista w Simón Bolívar Youth Orchestra. Krzysztof Penderecki często z nami pracował. To był niezwykły kontakt. Na konkursie dyrygowałem jego nowym utworem – De natura sonoris no. 3. Bardzo cenię jego muzykę.

Jakie ma pan marzenie?

Jest wiele orkiestr światowych, którymi chciałbym dyrygować: Berlińscy Filharmonicy, Wiedeńscy Filharmonicy, Orkiestra Concertgebouw. Chciałbym się z nimi zmierzyć. BM

SUPLEMENT:

Wenezuela eksportuje dyrygentów

Urodzaj na utalentowanych dyrygentów z tego kraju stał się faktem. El Sistema, model kształcenia muzycznego w Wenezueli przynosi wspaniałe efekty. Wielu wybitnych muzyków z tego kraju trafia do najlepszych europejskich orkiestr, ale najbardziej spektakularne stały się kariery dyrygentów młodego pokolenia, z których najstarszy jest Rafael Payare.

Wszyscy są wychowankami Narodowego Systemu Orkiestr Dziecięcych i Młodzieżowych, wspomnianego El Sistema, o którym w Polsce sporo pisano przy okazji pierwszego koncertu w naszym kraju Simón Bolívar Youth Orchestra of Venezuela, zaproszonej blisko trzy lata temu przez Elżbietę Penderecką.

Program ten jest skierowany głównie do dzieci z trudnych środowisk, z przedmieść i ma im dać szansę na lepszą przyszłość dzięki kontaktowi ze sztuką. Ale jest też otwarty dla wszystkich chętnych.

Bezpłatna edukacja muzyczna nie jest nastawiona na zawodowstwo. Dzieci grają w orkiestrach pod kierunkiem specjalistów. Starsze douczają młodszych. Tworzy się więź i wspólnota, o którą tu chodzi. Co więcej, muzykowanie wpływa na całą rodzinę: na koncerty, w których bierze udział dziecko, przychodzą rodzice, dziadkowie i dalsza familia. Koncerty też są darmowe, a w związku z tym sale pełne. Wszyscy żyją muzyką.

Oto kilku najwybitniejszych beneficjentów El Sistema oraz jego założyciela, dyrygenta José Antonia Abreu, pod którego kierunkiem się wykształcili:

Gustavo Dudamel

Wielka sława, wielka kariera. 31-latek z Barquisimeto. Obecnie dyrektor muzyczny Los Angeles Philharmonic. Wcześniej na czele Simón Bolívar Youth Orchestra, rewelacyjnego zespołu symfonicznego, złożonego z najzdolniejszej młodzieży Wenezueli. Orkiestra ta stała się fenomenem artystyczno-kulturowym, który podchwyciła wytwórnia Deutsche Grammophon. Płyty nagrane przez Dudamela sprzedają się w tysiącach egzemplarzy, za jedną z nich otrzymał nagrodę Grammy. W swoim kraju jest idolem młodzieży.

Diego Matheuz

Wielce obiecujący artysta – w wieku 27 lat został głównym dyrygentem Teatro La Fenice w Wenecji. Zaproszenie otrzymał po rewelacyjnie poprowadzonym Rigoletcie. Jest także głównym gościnnym dyrygentem Mozart Orchestra, której szefuje Claudio Abbado. Zasypywany propozycjami od najlepszych orkiestr świata. Był koncertmistrzem Simón Bolívar Youth Orchestra, bliskim współpracownikiem swego krajana, Dudamela.

Christian Vásquez

Pochodzi z Caracas. Również zaczynał kontakt z muzyką jako dziewięcioletni skrzypek w dziecięcej orkiestrze San Sebastian de los Reyes, później w Simón Bolívar Youth Orchestra, z którą zadebiutował jako dyrygent w 2008 r., w wieku 24 lat, interpretując II Symfonię Mahlera. Jest dyrektorem muzycznym Teresa Carreño Youth Orchestra of Venezuela i dyrygentem gościnnym orkiestr skandynawskich – w Gävle i Stavanger.

Joshua Dos Santos

26-latek. Pracę w ramach El Sistema wspomina jako wielką szkołę życia. Zaczął dyrygować, gdy miał 15 lat, dwa lata później już kierował orkiestrą.

Z powodzeniem dyryguje w Stanach Zjednoczonych (Miami Symphony Orchestra), a niedawno zadebiutował również w Polsce, i to jako interpretator Lutosławskiego, dyrygując orkiestrą Filharmonii Łódzkiej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: