Powrócę do op. 131

22 Mar

Adam Suprynowicz o kwartetach smyczkowych Beethovena w nagraniu Belcea Quartet.

Czteropłytowe wydawnictwo, w którym pomieszczono osiem utworów, to pierwsza część planowanego kompletu 16 kwartetów smyczkowych Ludwiga van Beethovena, zarejestrowanych przez brytyjskich muzyków dla wytwórni Zig-Zag Territoires. Tę dionizyjską wizję twórczości klasyka będziemy mogli postawić na półce obok apollińskiego, rewelacyjnego kompletu nagranego dla EMI przez Artemis Quartet. Cieszą dwa skrajnie odmienne odczytania, wydane prawie równocześnie.

Agresywna inicjalna fraza rozbija spokój. To początek niezbyt długiej, skondensowanej, pełnej zwrotów akcji Kwartetu f-moll op. 95 Beethovena, z podtytułem Serioso. Belcea Quartet buduje konsekwentnie bezkompromisową, ciemną interpretację, w całości opierając ją na kontrastach. Poważna jak marsz żałobny druga część. Ostra, rzeczowa, bez zbędnego dramatyzowania, ale i bez sentymentalizmu część trzecia. Ponury taniec śmierci w finale.

Weźmy teraz op. 131, kwartet najbardziej bodaj niejednoznaczny, wyzywający złożoną formą – probierz muzycznej wyobraźni. Muzycy Kwartetu Belcea prowadzą słuchacza przez wszystkie skomplikowane dialogi i fugata bez trudu, naturalnie; przekonująco rozciągają w centralnej, długiej części zdumiewający bezczas, w którym wciąż dzieje się coś, czego sens nie od razu jesteśmy w stanie pojąć. Rozkawałkowanie narracji brzmi bardzo współcześnie, a ostatecznie kwartet pozostaje i tak zagadką…

Do ostentacyjnej abstrakcji op. 131, której dziwność trawiono przez cały wiek XIX i część XX – pasuje pewne przerysowanie, które po lekturze tego albumu zdaje mi się sposobem Kwartetu Belcea na Beethovena.

Neurotycznego chóru instrumentów, wyśpiewującego późne kwartety Beethovena, słucham z fascynacją. Opus 127 to muzyka, która dziwi się sobie. Zdumiewa nagłymi zmianami kierunku, bogactwem, które Belcea Quartet czyta, rozumie i potrafi przekazać. Kiedy nagle w połowie Adagia – tego „kwartetu w kwartecie” – pojawia się nieziemska melodia idąca od wiolonczeli w górę, wiem już, że to interpretacja, której nie da się zlekceważyć.

A jednak za chwilę coś pęka. Przesadne, przeszarżowane, napastliwe Scherzo staje się swoją własną karykaturą. Istnieje tradycja siłowego grania dzieł Beethovena, zupełnie jakby nie pisał ich ten sam twórca, który ma w dorobku nieskończenie wyrafinowane brzmieniowo sonaty fortepianowe. Tak, Beethoven lubuje się w akcentach i kontrastach, ale kiedy weźmiemy je wszystkie dosłownie, co do jednego – zamienia się w leśnego drwala wpuszczonego do salonu przez rozochocone, perwersyjne arystokratki. Nie są to wzloty romantyczne, daleko mu do literackiego wyrafinowania Mendelssohna czy Schumanna. To nadęty gbur, jakiego znamy z popularnych portretów.

Muzycy kwartetu Belcea mają chyba słabość do takiej właśnie wizji Beethovena, i w tym się nie zgadzamy. Są wybitnymi artystami, ich gra jest nie tylko technicznie nieskazitelna, ale też całkowicie świadoma. Każdy takt zaświadcza o tym, że wiedzą, co w tej muzyce jest zapisane między nutami. Weźmy świetny dramaturgicznie, tajemniczy wstęp do Kwartetu C-dur op. 59 nr 3, z fascynującymi solówkami, z bardzo dramatycznym, wyciszonym, po Schubertowsku cieniowanym Andante. Nie mam wątpliwości, że wiedzą i potrafią. A jednak nader często wybierają estetykę wirtuozowską: szybko, głośno, ostro, z dosładzaną melodyką. To – w połączeniu ze świadomością najdrobniejszego detalu – daje efekt uporczywego przerysowania we wszystkich kwartetach z „Haydnowskiego” op. 18. Ja tego nie kupuję, nie widzę w tym wartości, zatykam uszy. Z ośmiu kwartetów z tego zestawu wybieram połowę. Do op. 18 w interpretacji Belcea Quartet raczej nie wrócę, do pozostałych czterech – z pewnością jeszcze nie raz.

Adam Suprynowicz (Polskie Radio)

Belcea Quartet – Beethoven, Complete String Quartets, Vol 1 (Zig-Zag Territoires)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: