Actus Humanus i kolędy szampańskie

12 Gru

Ten festiwal ma duże szanse na sukces. Zadebiutował rok temu i już wówczas okazało się, że zadziałało genius loci. Gdańsk z jego gotyckimi murami i bajkową zabudową (Mariacka!) to wymarzone miejsce na przedświąteczny festiwal muzyki dawnej, którego zrębem jest repertuar religijny, związany z Bożym Narodzeniem. Kto nie wierzy, po prostu musi sam się przekonać. Ostrołukowe, surowe wnętrza gdańskich kościołów (zdewastowane, wypalone w czasie wojny; zachowały się tylko ceglane mury) św. Jana, Jakuba, Mikołaja, Brygidy, ocieplone grą barwnych świateł (aranżacja przestrzeni), tworzą ciekawy i bardzo korzystny kontekst dla prezentowanej muzyki. Z ubiegłego roku pamiętam na przykład uroczy koncert w św. Brygidzie ze średniowiecznymi i renesansowymi kolędami z Półwyspu Apenińskiego w wykonaniu Ensemble Micrologus.

Tegoroczny, przewidziany na sześć dni festiwal, ma gwiazdorski wymiar – Filip Berkowicz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny, zaprosił do Gdańska Jordiego Savalla i Fabio Biondiego. Kraków nie ma już więc monopolu na tych artystów – monopol na nich ma bowiem Berkowicz. To bardzo dobra wiadomość dla słuchaczy – co najmniej dwukrotnie zwiększa się przez to liczba koncertów tych świetnych artystów w Polsce (Biondi tuż po koncercie w Gdańsku wystąpi w Krakowie w kolejnym odcinku cyklu Opera Rara).

Dla Gdańska i dla festiwalu to też tylko korzyść – już się bowiem zaczęła medialna wrzawa. Na razie wokół Savalla, a raczej wokół premiera Donalda Tuska na koncercie Savalla w Dworze Artusa. Podobno szef rządu przeczytał w gazecie zapowiedź, że słynny kataloński gambista zagra w Gdańsku muzykę do filmu „Wszystkie poranki świata”, zapragnął więc przyjechać do rodzinnego miasta na koncert. Na tę okoliczność akredytowało się kilkudziesięciu dziennikarzy, fotoreporterów i ekip telewizyjnych. Polityka wciąż jest w Polsce najlepszą promocją, a Filip Berkowicz wie jak przygotować wysokiej jakości produkt artystyczny, o którym dowiedzą się nie tylko melomani.

Dziś więc zapowiada się burza. Za to pierwszy dzień festiwalu upłynął spokojnie i – co najważniejsze, na wysokim poziomie wykonawczym. Rozpoczął się koncertem zespołu Akadêmia, w którego programie znalazły się  utwory Marca-Antoine’a Charpentiera (1643 – 1704), w tym kolędowa Messe de Minuit. Wczorajszy skład zespołu: flety proste, dwoje skrzypiec, dwie altówki, wiolonczela, fagot, pozytyw, teorba. Ensemble wokalny: dwa soprany, alt męski, trzy tenory, dwa basy.

76786_530471406964862_1333608831_n

Koncert Akademii w kościele św. Jana w Gdańsku

Pierwszy raz słyszałam na żywo Akadêmię (fakt, że zespół jest rezydentem regionu Champagne – Ardenne, pokazuje, iż nie wszystko, co dobre, ciągnie do Paryża). To wspaniali muzycy, mocna marka, poważny dorobek i uznanie za nagrania Monteverdiego i Schütza. Tak piękny koncert z powodzeniem mógłby stać się materiałem na płytę „live recordings”. Nic dziwnego, skoro dewizą Françoise Lasserre, założycielki, liderki i dyrygentki Akadêmii jest rzetelność, zgodność z regułami historycznego wykonawstwa. Zaś znakiem rozpoznawczym rzemiosła artystycznego – umiejętność sugestywnego interpretowania muzyki dawnej.

Lasserre potrafi tchnąć życie w misterne konstrukcje XVII-wiecznej, rozwiniętej polifonii. Piękny, wielogłosowy Magnificat zabrzmiał czysto, miękko i naturalnie, jak najszczerszy hymn chwalący Boga. A także – hołd dla wspaniałej inwencji twórczej Charpentiera (pozazdrościć Francuzom takiej spuścizny). To ważny kompozytor – jeden z twórców francuskiego stylu w muzyce dawnej, obok twórcy francuskiej odmiany opery, tragédie lyrique Jeana-Baptisty Lully’ego (cieniem na emancypacji francuskiej sztuki wokalno-scenicznej kładzie się fakt, że Lully był z pochodzenia Włochem), oraz – już w dobie panowania Ludwika XV – Jeana-Philippe’a Rameau. Charpentier to styl wysublimowany z tradycji (głównie muzyki religijnej) i innowacyjny (wrazliwość na barwę instrumentów i zestawianie ich pod tym kątem, świadomie stosowana chromatyka). Kompozytor dokonał świetnej rzeczy – we wspomnianej, dwujęzycznej Messe de Minuit połączył części łacińskiego cyklu liturgicznego z melodiami rodzimych, świeckich kolęd we własnej instrumentacji. Zarówno w tym utworze, jak w opartym na podobnym rozwiązaniu motecie In nativitatem Domini Canticum, wspaniale wypadli śpiewacy – doskonali zarówno w partiach solowych, jak w ensemblach, w których ich głosy zestrajały się ze sobą (i z instrumentami) w jednorodną całość.

522602_530471323631537_523082473_n

Z lewej: Françoise Lasserre

Anna S. Dębowska, Gdańsk

Relacja z koncertu 11 grudnia 2012 r. w kościele św. Jana w Gdańsku, Festiwal Actus Humanus.

Fot.: studiolinnen.pl 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: