„Slavic Heroes” – muzyczny portret Mariusza Kwietnia

1 Gru

2, 4, 6 i 8 grudnia Mariusz Kwiecień wciela się w „Don Giovanniego” Mozarta w Operze Narodowej, a 16 grudnia śpiewa Janusza w premierze „Halki” w Operze Krakowskiej.

Już jutro premiera jego płyty, „Slavic Heroes”, która jest solistycznym debiutem fonograficznym śpiewaka, choć nie pierwszą jego płytą. Jak pamiętamy Kwiecień nagrał kilka lat temu pieśni Fryderyka Chopina do spółki z Aleksandrą Kurzak i Nelsonem Goernerem przy fortepianie, które zostały opublikowane przez  Narodowy Instytut Fryderyka Chopina („czarna seria” „Real Chopin” na instrumentach historycznych).

Płytowy portret Kwietnia wydał londyński oddział Harmonii Mundi, co już samo w sobie jest powodem do „podjarki”. Na okładce, z której uważnie spogląda na nas zabójczo przystojny artysta, widzimy same polskie nazwy i nazwiska – oprócz głównego bohatera, Polską Orkiestrę Radiową oraz Łukasza Borowicza. Nagranie powstało w 2009 i 2011 r. w Studio Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego, producentem było Polskie Radio. Jest to więc w dużej mierze polska płyta, a jeśli wziąć pod uwagę jej tracklistę – iście słowiańska.

Arie z oper słowiańskich nagrał wcześniej tenor Piotr Beczała, Kwiecień poszedł za jego przykładem. Na płycie przeważa muzyka rosyjska: baryton dwukrotnie wciela się w Oniegina ze „scen lirycznych” Czajkowskiego, w Mazepę oraz Roberta z „Jolanty” tegoż kompozytora, następnie w Aleka z opery Rachmaninowa, Śpiewaka Weneckiego z „Sadka” Rimskiego-Korsakowa, w Kniazia Igora z Borodinowego fresku muzycznego. Doskonale śpiewa po rosyjsku. Ma  świetną dykcję. Z przyjemnością słucha się jego polszczyzny – można zrozumieć każde słowo. Śledzenie tekstu w książeczce płytowej zbędne! Gorzej radzi sobie z czeskim w arii Voka z „Diabelskiego muru” Smetany oraz Księcia z „Chłopa szelmy” Dvořaka. Słychać pewien wysiłek w wymawianiu zgłosek, które jak sam przyznał „niełatwe są w mowie potocznej, a cóż dopiero w śpiewie”. Kwiecień nauczył się tych arii specjalnie na potrzeby płyty, pewnie po to, by złagodzić dominację muzyki rosyjskiej. Ponadto muzyka czeska ma dziś wzięcie – takie delikatne dotknięcie marketingowe. Są to opery nieznane i muzyka moim zdaniem średniej atrakcyjności.

Słuchając pierwszy raz płyty „Slavic Heroes” miałam kilka spostrzeżeń. Pierwszym wrażeniem był zachwyt dla pięknej barwy głosu, który dojrzał, stał się bardzo męski i poważny. Zabrakło mi jednak większego różnicowania charakteru utworów – tak odmienne postacie, a ja wciąż słyszałam ten sam czarujący głos Kwietnia. Śpiewak przyznał kiedyś, że źle pracuje mu się w studio nagraniowym. Po to, by w pełni wcielić się w bohatera, potrzebuje sceny, sztafażu teatralnego, no i żywej publiczności przed oczami. A nade wszystko nieprzerwanej narracji dzieła, a praca w studio jest jak na planie filmowym – aktor musi grać po kawałku, dublować sceny, czasem po kilkanaście razy. Nie zawsze da się wskoczyć w rolę, tak głęboko, jak by się chciało.

Wrażenie to znikło, gdy dotarłam do drugiej połowy nagrania (płyta zawiera 13 „tracków”), do arii Kniazia Igora „Ni snu, ni błogich chwil” – to najdłuższy utwór na płycie i najpiękniejsza interpretacja. Nastrój mroczny, śpiew gęsty i ciemny, przypomina szlachetny timbre głosu basowego. Pierwsza klasa!

A co z muzyką polską? Niewielki wybór dla barytona. Arie z trzech oper Stanisława Moniuszki: „Halki” (Janusz), „Strasznego dworu” (Miecznik) i „Verbum nobile” (Michał). Jako zwieńczenie płyty finałowa scena z „Króla Rogera” Szymanowskiego, jedyny fragment muzyki XX w. na tej płycie.

No cóż, słychać, że Mariusz Kwiecień nie czuje się dobrze w repertuarze Moniuszkowskim. To nie jego bajka, nie jego genre. Kwiecień jako sarmata Miecznik, zachwalający staropolskie cnoty, to dość egzotyczna obsada. W tej polonezowej arii nie czuć poloneza – orkiestra gra skocznie, za szybko i w efekcie zagubił się dostojny charakter tańca dworskiego.

Całym sercem i pełną piersią Mariusz Kwiecień śpiewa Rogera, finałową scenę  „Pieśń do Słońca” – nawet jeśli liryczny baryton śpiewaka brzmi tu niezbyt potężnie i jakoś tak przejrzyście, to niewątpliwie „królewska” pieśń jest doskonałą puentą nagrania.

Jeszcze parę słów o edytorskich walorach „Slavic Heroes”. Rzecz wcale nie oczywista w zachodniach wydawnictwach – starannie dopilnowano, aby w druku pojawiły się polskie i czeskie znaki diakrytyczne. Dwukrotne podano szczegółowo opracowaną track-listę. W książeczce płyty oprócz krótkiego omówienia zawartości pióra Johna Allisona oraz biogramów artystów, znajdziemy słowa wszystkich arii w oryginale oraz w tłumaczeniu na angielski, francuski i niemiecki.

Anna S. Dębowska 

P.S.: Wygląda na to, że bohater opery Karola Szymanowskiego będzie drugą po Don Giovannim koronną rolą Mariusza Kwietnia. To jego pierwsza współczesna partia, w której zabłysł w Paryżu, a niedawno w Madrycie w inscenizacjach Krzysztofa Warlikowskiego (za tę rolę został wyróżniony hiszpańską nagrodą Premios Liricos Teatro Campoamor dla najlepszego głosu męskiego sezonu 2010/2011). Rogera będzie śpiewał w Santa Fe, za trzy lata w Covent Garden, w dalszej przyszłości być może w Metropolitan Opera i kilku innych amerykańskich teatrach. BM

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: