Don Giovanni Kwiecień

12 Paźdź

2 października przeprowadzałam wywiad z Mariuszem Kwietniem na temat jego przygotowań do premiery „Don Giovanniego”. Jest się z czego cieszyć. Kwiecień po raz pierwszy wykona tytułową rolę w Metropolitan Opera (po 13 prześpiewanych sezonach artystycznych na tej scenie) i będzie to właśnie jego popisowa rola słynnego Mozartowskiego uwodziciela. Rozmawialiśmy via Skype – on w Nowym Jorku, ja w Warszawie.

„Anna S. Dębowska: Ile razy pan poszedł do piekła?

Mariusz Kwiecień: Kilkadziesiąt – spalając się, umierając na syfilis, na skutek postrzału, na ołtarzu. Don Giovanniego śpiewałem w Tokio, Londynie, w San Francisco, w Santa Fe, Seattle, Bilbao, Wiedniu, Warszawie, Krakowie. Teraz przyszedł czas na Metropolitan Opera. Dla mnie jest to ogromne szczęście, bo Met jest teatrem, w którym występuję najczęściej i gdzie mam swoją publiczność. Nowy Jork jest moim drugim domem.”

Gdy zapytałam, czy to prawda, że inscenizacja Michaela Grandage’a powstała właśnie dla niego, odpowiedział skromnie:

„Nigdy nie było o tym mowy, aczkolwiek w momencie decyzji o premierze w tym sezonie, rolę tę natychmiast zaproponowano mnie”. I zaraz dodał: „O ile wiem „Don Giovanniego” wystawiano sześć razy w historii Metropolitan Opera, a słynnego uwodzieciela śpiewali tam tylko najwięksi: Ezio Pinza, Cesare Siepi, Thomas Hampson, Samuel Ramey… Kolejny jestem ja”. Ba!

Zapytałam też, czy jest przesądny, wszak premierę zapowiedziano na 13 października. Artyści tacy bywają. Wśród muzyków orkiestrowych, ale nie tylko, panuje zwyczaj przydeptywania nut, gdy spadną z pulpitu (sama to robiłam). Gwiazdor zaprzeczył, choć przyznał, że żyje w przesądnym kraju – w Stanach Zjednoczonych w budynkach nie ma 13. piętra, w samolotach amerykańskich linii lotniczych pasażer nie odnajdzie 13. rzędu. Widać, amerykańska histeria mu się nie udzieliła. To świetnie, pomyślałam, przynajmniej nie musi uciekać przed czarnym kotem. Nawet poczułam się niewyraźnie, zadawszy mu tak niepoważne pytanie, aż tu nagle, nie dalej jak wczoraj (11 października) Met wystosowało oficjalny komunikat, że nasz śpiewak nie wystąpi w premierowym przedstawieniu, ponieważ doznał kontuzji podczas próby generalnej. Stało się to podobno w pierwszej scenie opery, w której Don Giovanni walczy na miecze z Komandorem. Spiewak nadal znajduje się w szpitalu po przebytej operacji, na razie nie wiadomo, kiedy wróci na scenę. Nie wiadomo więc, czy zobaczymy go 29 października, na kiedy zapowiedziano transmisję „Don Giovanniego” na żywo z Metropolitan Opera (w HD). Warszawiacy będą mieć więcej szczęścia, gdyż w grudniu Kwiecień ma się pojawić we wznowieniu inscenizacji Mariusza Trelińskiego. Trzymajmy kciuki!

Na razie zapraszam do lektury wywiadu z Mariuszem Kwietniem, który ukazał się w… kwietniu w 11. numerze „Beethoven Magazine” (kategoria: Muzyka/Teksty/Rozmowy) oraz do przeczytania szkicu Jakuba Puchalskiego o Don Giovannim „Gwałciciel, morderca, tchórz” z nowego, 13. numeru naszego kwartalnika (kategoria:Przewodnik operowy nie po kolei).

Anna S. Dębowska

Redaktor Naczelna „Beethoven Magazine”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: